Dolar straszy cłami

Dorośli zachowują się jak dzieci. Donald Trump jest gotów rozpocząć wojnę handlową, bo nie przyznano mu Pokojowej Nagrody Nobla. W końcu miał ponoć zakończyć ponad osiem wojen. Teraz nadszedł czas, by myśleć o interesach Stanów Zjednoczonych. A zakup Grenlandii to kwestia bezpieczeństwa.

Reakcja pary EUR/USD na groźbę 10% cła wobec kilku krajów europejskich mogła wydawać się dziwna. Główna para walutowa podskoczyła gwałtownie niczym pociąg ekspresowy. A jednak Goldman Sachs ostrzega, że nowe cła importowe mogą obniżyć realny PKB krajów objętych sankcjami o 0,1–0,2 pkt proc. Najbardziej dotknięte będą Niemcy. Do tej pory, wspierana bodźcami fiskalnymi i rosnącymi wydatkami na obronę, gospodarka Niemiec i strefy euro wykazywała zaskakującą odporność.

Dynamika gospodarek europejskich

Jednak inwestorzy już widzieli ten film. W kwietniu 2025 r. para EUR/USD również wzrosła w reakcji na masowe cła zapowiedziane przez Biały Dom. Przyczyną nie był jednak europejski PKB, lecz amerykański. Na rynku szybko rozeszły się pogłoski, że cła importowe są de facto dodatkowym podatkiem nakładanym na amerykańskie społeczeństwo. Rzekomo importerzy nie obniżą cen, więc koszty poniosą amerykańskie firmy. To, czy podniosą ceny i przerzucą cła na konsumentów, czy będą optymalizować koszty, to już ich decyzja.

Te przypuszczenia potwierdziło badanie Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii. Według jego obliczeń Amerykanie płacą 96% kosztów ceł, podczas gdy reszta świata ponosi jedynie 4%. Innymi słowy, jeśli wpływy budżetowe z ceł wzrosłyby o 200 mld USD, to praktycznie całe 200 mld USD zostałoby zabrane z kieszeni amerykańskich gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

Staje się jasne, dlaczego dolar rósł w oczekiwaniu, że Sąd Najwyższy uchyli cła. W takim scenariuszu 200 mld USD bodźca fiskalnego trafiłoby do amerykańskiej gospodarki. Donald Trump postanowił jednak inaczej. On rzeczywiście zamierza kupić największą wyspę świata — Grenlandię — z powodów bezpieczeństwa narodowego. Rzekomo Stany Zjednoczone muszą ją chronić przed Chinami i Rosją. Nie ma znaczenia, ile pieniędzy to będzie wymagać ani jak bardzo ucierpi budżet.

Taktyka prezydenta polega na wysuwaniu poważnych gróźb, a następnie wycofywaniu się po uzyskaniu zamierzonego efektu. Dlatego inwestorzy wcale nie byli zaskoczeni zamiarem wprowadzenia 10% ceł, a potem 25%. TACO z pewnością nastąpi, albo Trump i tak się wycofa. Zatem nie warto więc popadać w euforię, kupując euro za dolara amerykańskiego.

Technicznie, na wykresie dziennym pary EUR/USD widoczna jest świeca znana jako formacja Objęcia. Warunkiem kontynuacji rajdu jest konsolidacja notowań powyżej wsparcia na 1,1615, a następnie udany atak oporu na 1,1645. Tylko w takim wypadku ma sens przejście z dotychczasowej strategii sprzedaży głównej pary na jej zakup.