Bessent przygotowuje plan redukcji deficytu na wypadek porażki Republikanów

Podczas gdy dolar traci na wartości wobec euro, funta i innych aktywów ryzykownych pod presją trwających zakrojonych na szeroką skalę interwencji walutowych na rzecz jena sekretarz skarbu, Scott Bessent, zapowiedział, że administracja Trumpa będzie dążyć do przeforsowania w Kongresie planu redukcji deficytu federalnego jeszcze przed końcem roku, jeśli w listopadowych wyborach w połowie kadencji Demokraci zdobędą większość w którejkolwiek z izb.

Logika stojąca za takim scenariuszem jest jasna. "Musielibyśmy przyspieszyć ten proces, póki Kongres jest w stanie kulejącej kaczki, zamiast móc poświęcić na to więcej czasu" – stwierdził Bessent, odnosząc się do mniej więcej dwumiesięcznego okresu między głosowaniem 3 listopada a 3 stycznia 2027 roku, kiedy to nowo wybrani członkowie Kongresu obejmą swoje urzędy.

Wypowiedź ta zawiera istotne przyznanie do pewnego faktu: Departament Skarbu publicznie przygotowuje się na porażkę rządzącej partii i planuje przeforsowanie poważnej reformy fiskalnej za pośrednictwem ustępującego składu legislatury. Republikanie kontrolują obecnie obie izby, utrata choćby jednej z nich pozwoliłaby Demokratom zablokować program legislacyjny prezydenta do końca kadencji.

Skala tego zadania jest ogromna. Biuro Budżetowe Kongresu (CBO) szacuje, że w bieżącym roku wydatki rządu USA przewyższą wpływy o prawie 2 biliony dolarów. Deficyt pogłębił się w ostatnich latach na skutek wydatków pandemicznych za pierwszej administracji Trumpa oraz późniejszych działań Bidena, a także z powodu priorytetów legislacyjnych obecnego prezydenta, w tym jego sztandarowej ustawy podatkowej.

Zależność między sytuacją fiskalną a rynkami jest bezpośrednia i już widoczna. Rosnący deficyt zmusza do zwiększania zadłużenia, większa podaż obligacji długoterminowych obniża ich ceny, rentowności obligacji długoterminowych osiągnęły najwyższe poziomy od dziesięcioleci, a rosnące koszty obsługi zadłużenia dodatkowo pogarszają sytuację budżetową. Prezes oddziału Rezerwy Federalnej w Richmond, Tom Barkin, określił ten mechanizm mianem nadciągającego momentu rozliczenia, nie precyzując jednak ram czasowych.

Reakcja Bessenta była niekonwencjonalna, a jej skutki – wymowne. Sierpniowe rozszerzenie programu skupu obligacji długoterminowych przez Departament Skarbu przejściowo obniżyło rentowności, jednak już na początku września rentowności obligacji 30-letnich powróciły w okolice 5,28%, praktycznie niwelując wcześniejszy ruch. Bessent interweniował również na rzecz jena japońskiego, a w tym tygodniu publicznie zachęcał inwestorów, by "grali przeciwko niemu", powołując się na – jak to ujął – informacje poufne. Komentarz ten wywarł presję na dolara. Uwidacznia to fundamentalną słabość tego podejścia: interwencje rynkowe zwalczają jedynie objawy, podczas gdy źródłem problemu jest trajektoria fiskalna, a niepowodzenie sierpniowej operacji odkupu obligacji dobitnie to unaocznia.

Najbardziej wymownym elementem wypowiedzi Bessenta było to, czego nie powiedział. Nie ujawnił on, czy plan redukcji deficytu miałby opierać się na cięciach w programach zdrowotnych i socjalnych – takich jak Medicare czy Social Security – czy też na podwyżkach podatków. To pominięcie jest znaczące, ponieważ oba rozwiązania są politycznie kontrowersyjne i dotyczą większości wydatków uznaniowych, które można realnie ograniczyć.

Jeśli chodzi o perspektywy techniczne dla EUR/USD, kupujący muszą skupić się na odzyskaniu kontroli nad poziomem 1,1650, którego przebicie umożliwiłoby test poziomu 1,1670 i utorowałoby drogę w kierunku 1,1690. Niemniej jednak realizacja tego scenariusza bez wsparcia dużych graczy będzie trudna. W przypadku spadku instrumentu handlowego w okolice 1,1635 spodziewam się aktywności ze strony kupujących. W przeciwnym razie warto poczekać na test minimum 1,1610 lub rozważyć otwarcie długich pozycji z poziomu 1,1580.

Jeśli chodzi o perspektywy techniczne dla GBP/USD, kupujący funta muszą przełamać najbliższy opór na poziomie 1,3565, co otworzy drogę w stronę poziomu 1,3585, choć dalszy wzrost może okazać się trudny. Docelowym poziomem będzie strefa 1,3600. W przypadku spadku pary niedźwiedzie spróbują odzyskać kontrolę nad poziomem 1,3530. Udana próba może poważnie osłabić pozycję kupujących i zepchnąć GBP/USD w kierunku minimum na poziomie 1,3510, a następnie do 1,3480.