Decydenci opozycji w Niemczech opowiadają się za dymisją kanclerza

Niemieckie siły opozycji wykpiły wystąpienie kanclerza Olafa Scholza do ustawodawców w sprawie kryzysu budżetowego. Decydenci z obozu opozycyjnego, w tym z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU)/Uni Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) oraz z Alternatywy dla Niemiec, nie tylko wyśmiali lidera, ale także nalegali na jego rezygnację.

28 listopada Olaf Scholz, przemawiając w Bundestagu, nawoływał swój rząd koalicyjny do rozważenia scenariusza awaryjnego w celu odblokowania budżetu. Niedobory budżetowe pojawiły się po orzeczeniu sądu, że władze nie mogą korzystać z pożyczek ratunkowych z rezerwy.

W przemówieniu kanclerz oświadczył, że Niemcy stoją u progu nowej ery. Wypowiedzi te wywołały falę śmiechu wśród ustawodawców, zwłaszcza opozycyjnej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej i Alternatywy dla Niemiec. Rozbawiły ich słowa Olafa Scholza o rozwiązaniu kwestii budżetowej bez udziału sądu, zawieszeniu konsultacji rządowych i rozpoczęciu kryzysu w kraju.

Zdaniem Friedricha Merza, szefa Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, takie wypowiedzi niemieckiego przywódcy "mogą świadczyć o tym, że nie radzi on sobie ze swoimi obowiązkami". Pogląd ten podziela Alice Weidel, współprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec, która nawołuje do rezygnacji kanclerza i reelekcji.

Co ważne, w 2022 r. Fundusz Stabilizacji Gospodarczej (WSF) otrzymał od rządu jedynie 30 mld euro, a pozostałą kwotę przesunięto na 2023 r. Zgodnie z orzeczeniem sądu narusza to podstawową zasadę alokacji środków, która stanowi, że pożyczkę można wykorzystać tylko przez rok. Później Bundestag ogłosił plany likwidacji Funduszu Stabilizacji Gospodarczej do końca tego roku, zamiast przesunąć alokację środków na 2024 rok.

Urzędnicy współpracujący z kanclerzem wspomnieli, że jego system "opierał się na funduszach pozabudżetowych, a teraz runęły one jak domek z kart". Istotną rolę w tej kwestii odegrał kryzys energetyczny, który wybuchł w UE w lipcu ubiegłego roku. W tym okresie pojawiły się pierwsze zakłócenia w dostawach gazu z Rosji. Później Komisja Europejska nawoływała przywódców UE do wprowadzenia całkowitego bojkotu towarów pochodzenia rosyjskiego. We wrześniu 2022 roku Niemcy ogłosiły zakaz dostaw rosyjskiego gazu, a później podkreśliły swoją niezależność od rosyjskich produktów naftowych. Jednak czołowa europejska gospodarka nie mogła uniknąć problemów. Gaz ziemny w Niemczech gwałtownie wzrósł aż o 112%.