Jeśli Donald Trump był postrzegany jako jeden z kluczowych motorów rajdu S&P 500 w 2025 r., to w 2026 r. prezydent coraz bardziej utrudnia postępy szerokiego indeksu akcji. W ubiegłym roku Biały Dom wycofał się z rynkowo szokujących ceł, dążył do obniżenia rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i przeforsował bodziec w postaci dużej, korzystnej ustawy obniżającej podatki. W nowym roku wiele się zmieniło.
Zamierzenia Trumpa, by ograniczyć zyski banków z kart kredytowych, zablokować dużym inwestorom możliwość kupowania nieruchomości, nałożyć limity na wynagrodzenia kadry kierowniczej oraz ograniczyć skupy akcji własnych, są postrzegane jako polityka nakazowo‑rozporządzająca, a nie oparta na mechanizmach rynkowych. Daje to wrażenie, że prezydent bardziej troszczy się o wybory śródokresowe niż o wzrosty S&P 500 — zwłaszcza po jego uwadze o współpracy z Microsoftem w celu zbadania, czy koszty energii firm przetwarzających dane AI są przerzucane na amerykańskich konsumentów.
Dynamika inflacji w USA

Nie sądzę, by mieszkaniec Białego Domu chciał złamać zapędy byków S&P 500. Nawet pozew przeciwko Jerome'owi Powellowi wydaje się zmierzać do presji na obniżenie stóp procentowych bardziej, niż planuje Rezerwa Federalna. W tym sensie prezydent stara się pobudzić gospodarkę. Ogłosił zwycięstwo nad inflacją po tym, jak inflacja ogółem i bazowa spowolniły do odpowiednio 2,7% i 2,6%. Rynek jednak odebrał to inaczej. Rzeczywiste dane były zbliżone do prognoz Bloomberga i nie przesunęły oczekiwań dotyczących restartu cyklu łagodzenia Fed z czerwca na kwiecień. Nic dziwnego, że szeroki indeks nie chciał kontynuować rajdu.
Presję na S&P 500 wywołały rozczarowujące wyniki JPMorgan. Raport za IV kw. pokazał niższe zyski i niespodziewany spadek opłat z bankowości inwestycyjnej. Amerykańskie banki otwierają sezon publikacji wyników i pełnią rolę barometru dla rynku akcji oraz gospodarki USA.
Dynamika indeksów amerykańskich

Bank of America prognozuje, że wyniki spółek z indeksu S&P 500 za IV kwartał mogą odwrócić ostatnią rotację na rynku. Oczekuje się, że zyski w sektorze technologicznym wzrosną o około 20%, podczas gdy w pozostałych sektorach prognozowany jest wzrost w przedziale 1–9%. Bloomberg spodziewa się jeszcze większej dysproporcji — około 30% wobec 9%.

W takich warunkach nawet wysokie fundamentalne wyceny spółek Wspaniałej Siódemki nie zniechęcą inwestorów do kupowania ich akcji. Co więcej, siła gospodarki USA pozwala przyjmować bardziej optymistyczne podejście do perspektyw spółek o małej kapitalizacji.
Z technicznego punktu widzenia dzienny wykres S&P 500 pokazuje walkę byków z niedźwiedziami o poziom pivot na 6,955. Jeśli kupującym uda się utrzymać ceny powyżej tego poziomu, indeks powinien kontynuować rajd w kierunku 7,060 i 7,110. Zaleca się skupienie na pozycjach długich.
