Miniony tydzień przyniósł mieszankę sprzecznych sygnałów dla funta brytyjskiego. Rynek pracy słabnie, inflacja przyspiesza, a sprzedaż detaliczna rozczarowuje — czyli przepis na presję na walutę. Jednak funt nie tylko się utrzymał, lecz także osiągnął 6-miesięczne maksimum wobec dolara. Ten paradoks można wyjaśnić: ruch był napędzany nie przez samego funta, lecz przez dolara.
Dane z rynku pracy pozostają słabym ogniwem brytyjskiej gospodarki. Wskaźnik zatrudnienia w sierpniu utrzymał się poniżej neutralnego poziomu 50 przez 23 kolejne miesiące. Sugeruje to, że pracodawcy zachowują ostrożność pomimo ogólnej odporności gospodarki. To jednak dobra wiadomość dla Banku Anglii, ponieważ słaby rynek pracy stanowi zabezpieczenie przed tym, by wzrost cen energii przełożył się na utrzymującą się inflację płacową.

W lipcu inflacja wzrosła do 2,9% z 2,6% w czerwcu, co potwierdza obawy Banku Anglii, że szok energetyczny zaczyna się materializować. Głównym czynnikiem jest wzrost cen gazu i energii elektrycznej napędzany wojną na Bliskim Wschodzie i trwającą blokadą cieśniny Ormuz. Są jednak sygnały uspokajające: inflacja bazowa utrzymała się na poziomie 2,6%, a inflacja w sektorze usług spadła z 3,6% do 3,4%, co wskazuje, że na razie nie ma istotnego przeniesienia się szoku energetycznego na szerszą inflację. Ta niuans pozwala "gołębiemu" skrzydłu Komitetu Polityki Pieniężnej nalegać na utrzymanie stopy.
Najsłabszy sygnał napłynął z sektora konsumenckiego: rok do roku sprzedaż detaliczna w lipcu spowolniła do 1,6% z 3,8% w czerwcu, znacznie poniżej prognozy 2,2%. Miesięcznie sprzedaż spadła o 0,5% po wzroście 0,7% w czerwcu. W ujęciu 3-miesięcznym (maj–lipiec) sprzedaż wzrosła o 1,1%, co pokazuje, że podstawowa odporność konsumentów pozostaje, mimo miesięcznej zmienności.
Kombinacja tych trzech raportów tworzy obraz mieszany, ale generalnie spójny z polityką BoE "obserwować, nie działać". Konsensus rynkowy przewiduje, że BoE utrzyma stopę na 3,75% do końca 2026 r.
Mimo to funt rośnie — para GBP/USD przebiła poziom 1,3660 po raz pierwszy od lutego, osiągając 6-miesięczne maksimum. Powodem nie jest siła funta, lecz słabość dolara, wynikająca m.in. z rekordowego zadłużenia USA na poziomie 40 bln USD, rozszerzonego programu odkupu obligacji Departamentu Skarbu oraz narastającej ucieczki od dolara w związku z obawami o fiskalną trwałość USA.
Krótkie pozycje netto na GBP nadal się zmniejszają; w tygodniu rozliczeniowym skorygowały się do 4,47 mld funtów, a wyliczona cena ponownie próbuje wzrosnąć powyżej średniej długoterminowej.

W zeszłym tygodniu sugerowaliśmy, że funt nie miał innego impulsu do wzrostu poza słabością dolara. Dolar wykazywał rosnącą słabość, co pozwoliło funtowi osiągnąć najwyższy poziom od początku działań zbrojnych. Spodziewamy się prób kontynuacji wzrostu, przy czym funt powinien ustabilizować się powyżej 1,3656, a następnie po krótkiej konsolidacji zmierzać w kierunku 1,3867. Spadek będzie możliwy, jeśli Warsh zaskoczy rynki jastrzębią retoryką w Jackson Hole.
