Kalendarz ekonomiczny na nadchodzący tydzień nie jest przeładowany kluczowymi wydarzeniami dla pary EUR/USD. Najważniejszy raport makroekonomiczny zostanie opublikowany w poniedziałek: wrześniowy wskaźnik ISM dla sektora usług w USA. Inwestorzy będą śledzić również protokół z posiedzenia Rezerwy Federalnej oraz comiesięczne badanie nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan. To w zasadzie wszystko. Nie oznacza to jednak, że czeka nas nudny tydzień z niską zmiennością – wręcz przeciwnie.

Po pierwsze, rynek nie uwzględnił jeszcze w pełni w wycenach piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy (raport Nonfarm Payrolls). Z jednej strony raport wykazał słaby wzrost zatrudnienia (29 tys.), wzrost stopy bezrobocia (do 4,2%) oraz spowolnienie dynamiki płac (0,1% m/m i 3,0% r/r). Z drugiej strony, wskaźnik aktywności zawodowej wzrósł drugi miesiąc z rzędu (co częściowo tłumaczy wyższą stopę bezrobocia), a spowolnienie wzrostu płac nie wydaje się na tyle znaczące, by całkowicie wyeliminować ryzyko inflacyjne. Rynek musi zatem ponownie ocenić równowagę między sygnałami świadczącymi o słabości rynku pracy a koniecznością utrzymania restrykcyjnej polityki Fed. Co więcej, nadchodzące publikacje mogą albo napędzić dalsze umocnienie dolara, albo, wręcz przeciwnie, wywołać głębszą korektę.
ISM dla usług
W poniedziałek opublikowany zostanie wrześniowy wskaźnik ISM dla sektora usług. Uważam, że dane te nadadzą ton notowaniom w pierwszej połowie tygodnia. W sierpniu wskaźnik ten wzrósł do 55,4 pkt z 54,1 pkt w lipcu. Wzrost miał dość szeroki zakres: aktywność biznesowa wzrosła do 61,7 pkt, nowe zamówienia - do 60,9 pkt, a portfel zamówień oczekujących na realizację - do 55,6 pkt. Z kolei wskaźnik zatrudnienia pozostał poniżej granicy rozwoju (w strefie spadkowej) na poziomie 47,8 pkt, podczas gdy wskaźnik cen przyspieszył do 72,6 pkt.
Większość analityków oczekuje, że wrześniowy odczyt ISM dla usług potwierdzi dobrą kondycję sektora, wskazując na poziom około 55,7 pkt. Prognozy: aktywność biznesowa - 61,5 pkt, nowe zamówienia - 60,3 pkt, zatrudnienie - 48,0 pkt, ceny - 72,9 pkt. Rynek spodziewa się zatem pewnego osłabienia komponentów popytowych oraz utrzymującej się presji cenowej.
Warto zauważyć, że w obecnych warunkach struktura raportu może mieć większe znaczenie niż główny odczyt. Utrzymujący się wzrost cen wzmocniłby obawy Rezerwy Federalnej dotyczące uporczywej inflacji. Szczególnie wymowne byłoby połączenie wysokich cen ze słabym tempem zatrudnienia, czyli nierównowagi analogicznej do tej, którą obserwujemy obecnie na rynku pracy.
Publikacja danych może wywołać dużą zmienność notowań par walutowych z udziałem dolara, w tym pary EUR/USD. Indeks ISM dla sektora usług jest obecnie ważniejszy niż wskaźnik dla przemysłu (który również wywołał zmienność w zeszłym tygodniu): usługi stanowią dominującą część amerykańskiej gospodarki, a dla Fed kluczowe znaczenie mają sektory pracochłonne, w których ceny są ściśle powiązane z kosztami pracy. Utrzymujący się popyt na usługi w połączeniu z wysokim indeksem cen sygnalizowałby bardziej trwałą presję inflacyjną.
Protokół z posiedzenia Fed
W środę opublikowany zostanie protokół z wrześniowego posiedzenia Fed, podczas którego stopy procentowe zostały podniesione o 25 punktów bazowych – do przedziału 3,75%–4,00%. Decyzja zapadła jednogłośnie (w przeciwieństwie do wcześniejszego, lipcowego głosowania, w którym przyjęto postawę wyczekującą), a towarzyszący jej komunikat sugerował powrót do walki z inflacją: bank centralny przyznał, że presja cenowa jest wysoka, i podkreślił konieczność "szybszego powrotu do celu inflacyjnego na poziomie 2%".
Prezes Rezerwy Federalnej, Kevin Warsh, również wypowiadał się w dość jastrzębim tonie podczas konferencji prasowej po posiedzeniu. Stwierdził on, że inflacja w USA jest "zbyt wysoka i utrzymuje się zbyt długo", a dane z okresu letniego "nie wskazują na istotną poprawę bazowych trendów". Jednocześnie Warsh zwrócił uwagę na odporność gospodarki i dobrą kondycję rynku pracy. Trudno wyobrazić sobie bardziej jastrzębie poglądy.
Warto również przypomnieć, że we wrześniu zaktualizowano tzw. wykres punktowy. Okazało się, że spośród 18 uczestników posiedzenia, 16 uwzględniło w swoich prognozach co najmniej jeszcze jedną podwyżkę stóp przed końcem roku, a mediana prognoz zakładała poziom stopy funduszy federalnych na poziomie 4,125% pod koniec 2026 roku. W tym kontekście wrześniowe protokoły mogą wzmocnić jastrzębie oczekiwania, jeśli wykażą szerokie poparcie dla dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Z drugiej strony, treść protokołu może również zadziałać na niekorzyść dolara, jeśli wielu decydentów uznało wrześniową podwyżkę za działanie o charakterze "ubezpieczającym" i wolało poczekać na nowe dane dotyczące zatrudnienia oraz inflacji. W takim scenariuszu rynek otrzymałby sygnał do bardziej zdecydowanej korekty oczekiwanej ścieżki stóp procentowych.
Sygnały z Uniwersytetu Michigan
W piątek Uniwersytet Michigan opublikuje wstępne wyniki październikowego badania nastrojów konsumentów. Konsensus rynkowy zakłada niewielki spadek wskaźnika nastrojów – do poziomu 47,6 pkt (z 48,1 pkt). Biorąc pod uwagę, że wydatki konsumpcyjne stanowią kluczowy element amerykańskiej gospodarki, wyraźniejsze pogorszenie nastrojów stanowiłoby dodatkowy argument przeciwko zbyt restrykcyjnej polityce Rezerwy Federalnej.
Jednak dla dolara kluczowe znaczenie ma zawarty w raporcie element dotyczący inflacji. We wrześniu roczne oczekiwania inflacyjne wzrosły z 4,0% do 4,6%, a oczekiwania długoterminowe – do 3,4%. W tym miesiącu rynek spodziewa się dalszego wzrostu rocznych oczekiwań do poziomu 4,7%. Prognozuje się również, że oczekiwania pięcioletnie nieznacznie wzrosną do 3,5%.
Jeśli te prognozy się sprawdzą, Fed stanie w obliczu trudnej i sprzecznej sytuacji. Z jednej strony pogorszenie nastrojów konsumentów wskazywałoby na osłabienie popytu wewnętrznego i potencjalne spowolnienie gospodarcze. Z drugiej strony rosnące oczekiwania inflacyjne sygnalizowałyby utrzymujące się ryzyko wzrostu cen. Dla dolara scenariusz ten jest bardzo niejednoznaczny, choć w krótkim terminie mógłby wspierać oczekiwania dotyczące bardziej restrykcyjnej polityki stóp procentowych.
Podsumowanie
Słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy (Nonfarm Payrolls) osłabiły dolara i postawiły go w relatywnie wrażliwym położeniu, lecz fundamenty nie stały się jednoznacznie negatywne dla waluty. Nadchodzący tydzień będzie kluczowy — decydujące mogą okazać się trzy czynniki: mocny odczyt ISM dla sektora usług, jastrzębie sygnały w protokole Fed oraz rosnące oczekiwania inflacyjne. Ich jednoczesne wystąpienie prawdopodobnie przywróci inicjatywę sprzedającym EUR/USD i otworzy drogę do obszaru 1,10–1,11. Jeśli jednak sektor usług zacznie hamować, a protokół Fed okaże się zbyt ostrożny, kupujący zyskają szansę na wykorzystanie piątkowej korekty i powrót w okolice poziomu 1,13. Obecnie szanse obu stron są wyrównane, ale do końca tygodnia jedna z nich prawdopodobnie zyska przewagę — czy to będzie dolar, czy euro, zależy od nadchodzących danych.
