
„Teoria karalucha” w finansach sugeruje, że pojedyncza widoczna porażka często sygnalizuje głębsze, ukryte problemy wśród innych graczy w danym sektorze. Koncepcja, pierwotnie stosowana do korporacyjnych skandali związanych z wynikami i rachunkowością, odnosi się równie dobrze do firm AI i projektów krypto, które opierają się na zaufaniu, dostępie do kapitału oraz stanowisku regulatora.
Teoria ta może przekształcać całe rynki: w 2001 r. upadek Enronu ujawnił słabości w sprawozdawczości korporacyjnej w szerszym zakresie — regulatorzy wykryli podobne nieprawidłowości w innych firmach, zaufanie do sektora osłabło, a kapitał odpłynął z niestabilnych organizacji. Rynki krypto znajdują się obecnie pod podobną presją. Głośne sprawy związane z Changpengiem Zhao i Samem Bankmanem‑Friedem nadszarpnęły zaufanie do scentralizowanych giełd i zwiększyły obawy o zgodność z przepisami oraz zarządzanie ryzykiem w całej branży.
Jednak kryptowaluty różnią się od tradycyjnych spółek. Tokeny nie mogą ogłosić upadłości w zwykłym sensie, a blockchainy działają, dopóki wartości tokenów nie załamią się całkowicie. „Złe” podmioty mogą opuścić sieć, ale sama sieć nadal funkcjonuje. Kryptowaluty coraz częściej znajdują praktyczne zastosowania w płatnościach transgranicznych i jako przechowalnia wartości w niestabilnych gospodarkach.
Sektor AI, który w ostatnich 2 latach odnotował eksplozję wzrostu, także przechodzi korektę. Kilku znanych inwestorów zmniejszyło swoje udziały w akcjach głównych spółek technologicznych. Peter Thiel całkowicie sprzedał swoje udziały w NVIDII i znaczną część akcji Tesli, co może sygnalizować ponowną ocenę ryzyka w tym segmencie.