
Japonia ryzykuje powtórzenie historycznego błędu w polityce pieniężnej, który wcześniej doprowadził do wieloletniej stagnacji jej systemu finansowego. Makoto Sakurai, były członek zarządu Banku Japonii, ostrzegł, że jeśli bank centralny będzie utrzymywał stopy procentowe na minimalnym poziomie przez zbyt długi czas, będzie zmuszony do ich gwałtownego, szokowego podniesienia w wyniku niekontrolowanego wzrostu inflacji. Jego zdaniem, w obliczu rosnącej presji cenowej wywołanej trwającym konfliktem z Iranem, stagflacja staje się niemal nieunikniona dla tego azjatyckiego kraju. Sakurai podkreślił, że bank centralny znajduje się na krawędzi niebezpiecznego progu i po prostu nie może odmówić zaostrzenia polityki pieniężnej na nadchodzącym czerwcowym posiedzeniu.
Międzynarodowi analitycy oceniają obecnie prawdopodobieństwo podniesienia przez Bank Japonii stopy procentowej do 1% w czerwcu na około 80%. Gwałtowny wzrost kosztów energii jest głównym czynnikiem proinflacyjnym i jednocześnie wywiera silną presję na gospodarkę narodową, która jest w dużym stopniu uzależniona od importowanych surowców. Jednocześnie produkt krajowy brutto nie wykazuje oznak silnego ożywienia. Chociaż gospodarka wzrosła o 2,1% rok do roku w I kwartale, analitycy spodziewają się szybkiego spowolnienia wzrostu, ponieważ wysokie koszty paliwa i problemy logistyczne zaczynają obniżać zyski netto największych japońskich korporacji.
Dodatkowa presja inflacyjna wynika z przedłużającego się osłabienia jena i pogłębiającego się niedoboru siły roboczej, które zmuszają krajowych producentów do przerzucania kosztów na konsumentów i podnoszenia cen detalicznych. Prognozy wskazują, że inflacja może osiągnąć około 3,5% do jesieni. Sakurai ostrzegł, że jakiekolwiek opóźnienie ze strony banku centralnego spowoduje długoterminowe szkody dla gospodarki. Powagę sytuacji podkreślają dane z maja, które pokazują, że fizyczny import ropy naftowej do Japonii spadł do najniższego poziomu od ponad 60 lat w związku z kryzysem dostaw na szeroką skalę w Zatoce Perskiej.